Na szczęście nie musimy
być geniuszami, by odnosić sukcesy na polu inwestycyjnym.
Musimy się jednak ciągle uczyć, zadawać pytania obserwować życie.
Również konieczna jest elastyczność myślenia. Warunki ekonomiczne
ulegają ciągłej zmianie. Klimat inwestyjny także.
Lata osiemdziesiąte w świecie finansów były dekadą bez precedensu.
Doświadczyliśmy ośmiu lat ekspansji gospodarczej, która
została potwierdzona ośmioma latami zwyżkującego rynku. Przeżyliśmy
krach 1987 i mini krach w 1989 roku. Byliśmy świadkami
eksplozji nowych instrumentów finansowych, masowej prywatyzacji
i fuzji setek przedsiębiorstw. Uczestniczyliśmy w globalizacji
rynków finansowych. Wydarzenia polityczne, gospodarcze i społeczne
w Europie Środkowej wydają się zapowiadać jeszcze większe
zmiany w dekadzie lat dziewięćdziesiątych. Osobiście patrzę w
przyszłość z dużą dozą optymizmu. Gdybym mógł dać czytelnikom
prezent, byłaby to tranfuzja mojej silnej wiary, że najlepsze jest
przed nami i że inwestowanie w akcje pozostaje najlepszym instrumentem
do osiągnięcia swoich długoterminowych planów finansowych.
Dlaczego tak myślę? W ostatnich pięćdziesięciu latach było dwanaście
rynków zwyżkujących i jedenaście zniżkujących. Przeciętna
zwyżka wynosiła 100%, a zniżka 25 — 30%. Fakt ten fascynuje,
ale na tym nie koniec. Przeciętny rynek zwyżkujący trwał 3 lata i
9 miesięcy, podczas gdy przeciętny rynek zniżkujący 9 miesięcy.
Co więcej w ostatnim stuleciu nastąpiło 25 zniżek cen akcji, jednakże
każda kolejna zwyżka biła rekord cen ustanowionych przed
zniżką. Dzieje się tak dzięki wynalazkom, odkryciom, wprowadzaniu
nowych, lepszych i tańszych produktów. Świat wydaje obecnie
jeden miliard dolarów na badania naukowe dziennie. Połowa żyjących
kiedykolwiek naukowców żyje dzisiaj. Na początku stulecia
lekarze posiadali tylko jedną dwudziestą wiedzy, którą posiadają
teraz. Średnia długość życia wzrosła dwukrotnie na przestrzeni
dwustu lat. Dwieście lat temu 85% ludności pracowało na roli.
Dzisiaj w Ameryce tylko 4% ludności zatrudnionych jest w rolnictwie.
Produkują oni nadwyżki, z którymi nie wiadomo, co zrobić.
Standard życia wzrósł czterokrotnie. Tak wygląda postęp w wolnym
kraju. Wykładnią tego postępu są stale rosnące ceny akcji i dlatego
każdy z nas powinien je posiadać. Wzrost cen akcji pozwoli nam
podnieść standard życia, wyksztłacić dzieci, zapewnić swobodę finansową
i zabezpieczyć byt na starość.
Kolejnym powodem do wiary w rynek jest kurczenie się podaży
akcji i wzrost na nie zapotrzebowania. Obserwujemy masowe wykupywanie
akcji jednego przedsiębiorstwa przez inne, co zwykle
prowadzi do „małżeństwa" przedsiębiorstw. Twierdzenie, że jeżeli
popyt na cokolwiek przekracza podaż to prowadzi to do zwyżki
cen, jest aksjomatem. Jak ogromne znaczenie ma ta banalnie
brzmiąca zasada ekonomii, możemy przekonać się analizując zdarzenia
ostatnich 5 lat. Począwszy bowiem od 1984 roku ogólna
podaż akcji ciągle maleje i to w dosyć szybkim tempie. W 1984
roku wykup akcji, z racji między innymi fuzji przedsiębiorstw ,
przekroczył emisję nowych akcji o 80 miliardów dolarów. Podobne
zjawisko miało miejsce w latach 1985,1986 i 1987 po czym nastąpiło
przyspieszenie wykupu akcji w latach 1988 i 1989. W ostatnich
sześciu latach wykupiono akcje na łączną sumę 800 miliardów dolarów,
a więc około jedną czwartą wszystkich akcji na rynku. Jeżeli
weźmiemy pod uwagę, że poziom gotówki, która może być przeznaczona
na zakup akcji, wzrasta z roku na rok, mamy do czynienia
z potencjalną paniką zakupów i co może się z tym wiązać — fantastycznym
wzrostem cen akcji. Jestem przekonany, że w następnej
dekadzie doświadczymy takiej paniki. Nie wiem, w którym roku
to nastąpi, ale wiem, że jest to nie do uniknięcia. Dlaczego? Bo
oprócz zmniejszającej się podaży, doświadczymy też zwiększającego
się popytu.
Wyż demograficzny lat 1946-1964 plus czterdzieści (a więc 1986-
2004) oznacza przyspieszenie wzrostu popytu na akcje i obligacje
w latach dziewięćdziesiątych. W latach 1946-1964 urodziło się 76
milionów dzieci! Ludzie ci i ich dzieci stanowią ponad 50% ludności
Stanów Zjednoczonych, co ma ogromny wpływ na tendencje w
takich sferach ludzkiego zachowania jak: oszczędzanie, wydawanie
czy inwestowanie pieniędzy. Grupa ludności w przedziale wieku
25-34 lat podwoiła się w ostatnich dwudziestu latach. Ludzie ci
kupowali domy, samochody, wyposażenie do swoich domów i zadłużyli
się do granic możliwości swoich budżetów. Jednym słowem,
grupa ta nie oszczędzała i nie inwestowała, tylko wydawała. Ten
stan rzeczy zmienia się. Ekonomiści amerykańscy przewidują, że
grupa ludzi, korzy będą oszczędzać i inwestować, będzie rosła 10
razy szybciej od grupy ludzi, którzy wydają cały swój dochód. Według
badań statystycznych ludzie po czterdziestce zarabiają najwięcej
i wieku 45-49 lat oszczędzają 23% swojego dochodu. Wraz ze
wzrostem oszczędności nastąpi wzorst popytu na akcje i obligacje.
Reasumując, przyszłość wygląda bardziej różowo niż przeszłość.
Bardzo pozytywne zmiany w Europie Środkowej spowodują
zmniejszenie się wydatków zbrojeniowych i wzrost nakładów przeznaczonych
na rozwój handlu światowego. Będziemy mogli inwestować
na rynku światowym z mniejszym ryzykiem. Wydaje mi
się, że wkraczamy w najlepszy okres historii ludzkości. Nie oznacza
to oczywiście, że nie doświadczymy już bessy, recesji czy krachu.
Wydarzeń tych niestety nie da się uniknąć. Jak długo mamy do
czynienia z naturą ludzką, tak długo pojawiać się będą załamania
gospodarcze i rynkowe. Będą one dokuczały inwestorom w przyszłości,
tak jak dokuczały dotychczas. Okresy paniki czy realizacji
długoterminowych planów. Proszę pamiętać, że rynek jest tylko
areną możliwości a nie gwarancji. Mimo tych zastrzeżeń akcje są
bez wątpienia najważniejszym narzędziem w procesie, akumulacji
bogactwa spośród wielu instrumentów finansowych.
Skoro przyszłość rynku akcji wygląda obiecująco, nasuwa się
pytanie, jak możemy z niej skorzystać.
Zaproponuję Czytelnikom trzy podstawowe reguły inwestycyjne,
przedstawię metodę, która opiera się na tych regułach i zdała
egzamin w ostatnim stuleciu
Po pierwsze musicie Państwo zdecydować, czy możecie w ogóle
inwestować w danym momencie życiowym. Musicie mieć zdolność
przetrzymywania zniżek rynkowych. Dzisiejsze zniżki różnią się
od zniżek lat sześdziesiątych i siedemdziesiątych pod względem
szybkości, z jaką następują i dlatego wydają się bardziej bolesne.
W ostatnich siedemdziesięciu latach mieliśmy 40 zniżek przekraczających
10%. Jeżeli nie jesteście przygotowani na gwałtowne zniżki,
jeżeli istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziecie musieli
sprzedać akcje, kiedy rynek spadnie nawet o 20 czy 30% — nie
powinniście inwestować w te papiery wartościowe.
Po drugie nauczcie się inwestować długoterminowo. Amerykanie
są przyzwyczajeni do natychmiastowej gratyfikacji. Tego rodzaju
oczekiwania przynoszą gwarantowane straty. Z roku na rok
rynek nie jest niczym więcej niż rzutem monetą. Może wyjść orzełek,
może wyjść reszka. Prawdziwe pieniądze zarabiamy na zyskach
firmy, której akcje znajdują się w naszym ręku. Zyski te rosną wraz
z upływem czasu. Najwięcej pieniędzy zarabiają na akcjach ludzie,
którzy inwestują pewną sumę pieniędzy systematycznie, przez długi
czas, np. co miesiąc albo co kwartał. Ich punktem odniesienia jest
zysk za 10 czy za 15 lat od dzisiaj, nie jest ważne, co przyniesie
dzień jutrzejszy.
Po trzecie, nie próbujcie nawet przewidzieć kierunku cen akcji
albo kierunku rozwoju gospodarki. Próby takich przewidywań są
całkowitą stratą czasu. Stare powiedzenie mówi, że gospodarka
zależy w takim samym stopniu od ekonomistów, w jakim pogoda
zależy od przewidywań meterologów. Duże pieniądze zarabiamy
wtedy, kiedy koncentrujemy naszą uwagę na indywidualnych przedsiębiorstwach,
a nie analizie rynku czy całej gospodarki. Pamiętajmy,
że mimo licznej rzeszy chwalipiętów, nie ma człowieka, który
wiedziałby i systematycznie mógł przewidzieć krótkoterminowe
zmiany rynkowe. Zresztą nie ma po temu potrzeby, skoro w długiej
perspektywie notowania akcji charakteryzują się tendencją
zwyżkującą, każdy dzień jest dobrą porą na długoterminowe
inwestycje.
Strategią, która opiera się na powyższych regułach, jest strategia
kupna akcji po przeciętnej cenie. Jeżeli wierzymy, że długoterminowy
trend akcji jest zwyżkujący, to każdy dzień jest odpowiedni
do zakupu akcji. I tak np. inwestycja $5.000 w fundusz Templetona
po idealnie najniższej cenie w okresie ostatnich 20 lat urosłaby do
$779.000 a więc 18,5% w stosunku rocznym. Jeżeli te same $5.000
zostałyby zainwestowane w najgorszym momencie roku, a więc po
najwyższych cenach, suma ta urosłaby do $620.800, a więc 16,7%
w stosunku rocznym. Przyczyną tych wspaniałych rezultatów jest
metoda kupna akcji po przeciętnej cenie. Strategia ta' polega na
inwestowaniu zawsze tej samej sumy z określoną częstotliwością,
co umożliwia kupno większej ilości akcji, kiedy są one tanie i mniejszej
ilości, kiedy są one drogie. Strategia ta zapewnia, że nie zainwestujemy
całego kapitału w najmniej odpowiednim czasie.
Dodatkową zaletą tej strategii jest całkowita eliminacja potrzeby
oceny rynku. Inwestorzy nie muszą oceniać kierunku zmian stopy
procentowej, klimatu politycznego czy gospodarczego. Nie muszą
zastanawiać się czy gospodarka padnie ofiarą inflacji, deflacji, recesji,
depresji itp. Inwestorzy muszą jednak wykazać się dyscypliną,
by mechanicznie realizować transakcje. Inną zaletą jest pozbycie
się bariery psychicznej, która nie pozwala inwestorom na kupno
akcji wtedy, kiedy są one tanie. Strategia umożliwia inwestorom
kupno większej ilości akcji w czasie bessy i mniejszej ilości w
okresie hossy. Strategia ta niewiele różni się od oszczędzania pieniędzy
w banku, z tym że przynosi lepsze rezultaty.
Istnieje tylko jedno ryzyko tej metody, a mianowicie niebezpieczeństwo
bankructwa firmy, której akcje kupujemy. Eliminujemy
tę możliwość kupując akcje firm renomowanych, których ceny
zawsze uczestniczą w zwyżce cen rynkowych.
Z doświadczenia wiem, że bogaci ludzie inwestowali zawsze długoterminowo,
systematycznie, w renomowane przedsiębiorstwa,
nie myśląc nawet o wahaniach rynku z roku na rok. Najlepszym
przykładem takich inwestycji są Rlany emerytalne zarządzane przez
profesjonalistów w większych firmach, a także kupno akcji przez
pracowników dużych firm. Z obserwacji wiem, że pracownicy takich
firm jak: Irving Trust, IBM, Eastman Kodak, Sears itd.,
zgromadzili średnio po kilkaset tysięcy dolarów w ciągu ostatnich
15-20 lat odkładając 10-15% swoich zarobków co roku i kupując
systematycznie akcje. Osobiście uczestniczyłem w takim ochotniczym
oszczęuzaniu przez 10 lat w firmie Irving Trust. Pamiętam,
że mój pierwszy wkład był trywialny i wynosił $2.000 w pierwszym
roku, $3.000 w drugim itd. W 1986 roku, kiedy opuściłem bank,
mój kapitał urósł grubo ponad $100.000. Niektóre przedsiębiorstwa
zachęcają swoich pracowników do kupna ich własnych akcji
dając bonifikaty. Jeżeli pracujecie w renomowanych firmach, nie
traćcie okazji, kupujcie maksimum Wam oferowane. Najgorsze
wyniki osiągają inwestorzy, którzy handlują codziennie. Podniecają
się każdą nawet najmniejszą zniżką. Nie mają wiary ani odporności
psychicznej, brakuje im dyscypliny, by kupić więcej w korzystnym
momencie.
Niestety na podstawie własnych długoletnich obserwacji widzę,
że Polacy nie inwestują długoterminowo w akcje. Ulubionymi
inwestycjami Polaków są nieruchomości i metale szlachetne. Tego
rodzaju inwestycje sprawdzają się znakomicie w okresach inflacji.
W ostatnich latach ceny nieruchomości i metali szlachetnych w
Polsce skoczyły w górę wraz z szalejącą inflacją. W Ameryce
jednak inflacja jest pod kontrolą i ceny złota na przykład spadły
o połowę w minionej dekadzie. Inwestowanie w akcje jest dla
większości Polaków czymś nowym i niezrozumiałym, wobec czego
podchodzą do tych inwestycji nieufnie. Oszczędzanie w banku rozczarowuje
niskimi odsetkami, ale oszczędzający nie ponosi żadnego
ryzyka rynkowego. Większość z nas boi się nowych rzeczy i nie
czuje się z nimi dobrze. W Polsce powojennej rynek kapitałowy
nie istniał i dopiero dzisiaj pracuje się nad jego wprowadzeniem.
Polacy nie mają więc żadnego doświadczenia w inwestowaniu. Możliwość
dużej wygranej podnieca, a możliwość straty nawet części
kapitału — przeraża. Stąd wahania, próby, stany euforii i rozpaczy.
Emocje te są zupełnie niepotrzebne. Powinniśmy podejść do inwestowania
tak, jak podchodzimy do oszczędzania, a więc lokować
pieniądze systematycznie i długoterminowo. Powinniśmy również
jak najszybciej poznać możliwości inwestycyjne, by w pełni je
wykorzystywać.
Olbrzymia ilość możliwości inwestycyjnych, cała gama instrumentów
finansowych z pewnością onieśmiela niejednego z nas. W
tym miejscu chciałbym podzielić się dobrą wiadomością. Większość
tych instrumentów w ogóle nie zdaje egzaminu w osiąganiu bogactwa,
nie jest więc warta dogłębnego poznania. Innymi słowy,
żeby odnieść sukcesy na giełdzie, nie musimy poznawać tajników
posługiwania się opcjami, gry na terminowej giełdzie towarowej,
handlu przy pomocy komputerów itd. Nie musimy również
niewolniczo śledzić wiadomości w radio, telewizji czy zostać ekspertem
od czytania tabel giełdowych. Jeżeli chodzi o inwestowanie,
nadmiar informacji szybko staje się obciążeniem i może okazać
się gorszy niż ich niedostatek.
Nie trzymajmy się długo inwestycji, które przynoszą straty.
Sprzedajmy je inwestując w instrumenty, które są bardziej obiecujące.
Stały, wyższy od przeciętnego dochód z inwestycji powinien
zapewnić nam sukces finansowy. Wybór doradcy, który rozumie
nie tylko świat inwestycyjny, ale także potrzeby inwestorów powinien
być pierwszym krokiem do stworzenia własnej strategii inwestycyjnej.
Polecamy
Tenis ziemny| Sex ogłoszeniawróżkiSex ofertySex randkisex |